gdy przestajemy pytać dlaczego

Kiedy przestajemy pytać „dlaczego”?

July 05, 202610 min read

Kiedy przestajemy pytać „dlaczego”?

To kolejny artykuł z serii dotyczącej tego, jak postrzegamy zdarzenia niepożądane i czego możemy się z nich nauczyć. Świadomy, że niektórzy wolą wersję „szybką i treściwą”, umieściłem ją na początku.

Dwie wersje. Krótka na górze, wersja kompleksowa nieco dalej

Po poważnym incydencie nurkowym jedno pytanie pojawia się niemal automatycznie: dlaczego to się stało? Pytanie „dlaczego” wydaje się odpowiedzialne i konieczne. Ale często pozostaje niewypowiedziane ważniejsze pytanie: kiedy decydujemy, że zaszliśmy wystarczająco daleko, i kto o tym decyduje?

W praktyce dochodzenia rzadko kończą się dlatego, że wyczerpano zrozumienie. Kończą się, ponieważ osiągnięto jakąś granicę. Czasami ta granica jest techniczna: sprzęt odmówił posłuszeństwa, procedura nie została wykonana lub podjęto złą decyzję. Te wyjaśnienia wydają się jasne i możliwe do wdrożenia, i dobrze pasują do tego, jak nurków szkoli się w myśleniu o bezpieczeństwie. Ale awarie techniczne nie istnieją w próżni. Kształtują je decyzje projektowe, praktyki konserwacyjne, szkolenie, obciążenie pracą, presja czasu i realia komercyjne. Zatrzymanie się na poziomie sprzętu daje poczucie zamknięcia, ale często pomija, jak sytuacja miała sens dla zaangażowanych osób w tym momencie – nie tylko na „ostrym końcu”, ale także wyżej w organizacji czy systemie.

Innym razem granica jest organizacyjna. Komisje dochodzeniowe mogą stwierdzić, że dotarły do granic tego, co mogą zmienić. Prawo, standardy czy odziedziczone procedury są poza ich kontrolą. W tym momencie dochodzenia kończą się nie dlatego, że uczenie się jest zakończone, ale dlatego, że skończył się wpływ. Władza i związane z nią dynamiki rzadko są rozważane w dochodzeniach wypadkowych.

Większość dochodzeń koncentruje się na naprawieniu bezpośrednich problemów i przywróceniu operacji. Jest to zrozumiałe, zwłaszcza w środowiskach operacyjnych takich jak nurkowanie, gdzie utrata operacji oznacza utratę dochodu. Ale to przedwczesne zamknięcie ogranicza także uczenie się. Pytania dotyczące nadzoru, presji produkcyjnej, kultury szkolenia czy zachęt komercyjnych są cicho odsuwane na bok – nie dlatego, że są nieistotne, ale dlatego, że są trudniejsze do zaakceptowania. W nurkowaniu rekreacyjnym celowo umieszcza się „luki powietrzne” w strukturach organizacyjnych, aby ograniczyć odpowiedzialność i przenieść ryzyko.

Nie istnieje naturalny punkt zatrzymania przy pytaniu „dlaczego” w złożonych systemach. Zawsze można zadać jeszcze jedno pytanie. Decyzja o zatrzymaniu jest kształtowana przez czas, zasoby, normy zawodowe i komfort organizacyjny, a nie tylko przez logikę. Zapominamy, że raporty z dochodzeń są w istocie artefaktami nadawania sensu. Jak plamy Rorschacha, różni czytelnicy widzą różne przyczyny w zależności od swojego doświadczenia, tożsamości i założeń o tym, jak nurkowanie „naprawdę” działa.

Właśnie tutaj przydatne jest podejście systemowe, takie jak LEODSI. Zamiast pytać tylko co się zepsuło, pyta jakie warunki kształtowały zachowanie i jak faktycznie wykonywano pracę. Pomaga ujawnić, jak normalne adaptacje – skróty, obejścia, kompromisy – zazwyczaj zapewniają bezpieczeństwo nurkowań, ale w pewnych warunkach mogą przyczynić się do niepożądanych wyników.

Prawdziwy cel zadawania pytania „dlaczego” nie polega na znalezieniu jednej przyczyny źródłowej, lecz na osiągnięciu takiego poziomu zrozumienia, który umożliwia zmianę przyszłych działań. Zatrzymanie się zbyt wcześnie daje komfort i poczucie zamknięcia, ale niewielką odporność. Zajście wystarczająco daleko – poza sprzęt i indywidualne działania, w kierunku warunków organizacyjnych – tworzy uczenie się, które rzeczywiście zmniejsza ryzyko.

Prawdziwa miara dochodzenia nie polega na tym, czy wydaje się kompletne, ale na tym, czy pozostawia system lepiej przygotowany na następne nurkowanie, przy następnym zestawie presji, z następną grupą niedoskonałych ludzi robiących wszystko, by to działało.

Kiedy przestajemy pytać „dlaczego”? — Wersja kompleksowa

Analiza wypadku, uczenie się i granice, czyli „reguły stop”, które cicho akceptujemy

Po poważnym incydencie nurkowym jedno pytanie pojawia się niemal automatycznie: dlaczego to się stało? Pojawia się w omówieniach, raportach dochodzeniowych, aktualizacjach szkoleniowych i dyskusjach online. Pytanie „dlaczego” wydaje się odpowiedzialne, wręcz konieczne. Jednak ukryte w tym pytaniu jest głębsze i bardziej niewygodne pytanie, nad którym organizacje nurkowe rzadko się zatrzymują: kiedy decydujemy, że zaszliśmy wystarczająco daleko?

W domenach krytycznych pod względem bezpieczeństwa zagrożenie nie polega na tym, że nie zadajemy pytania „dlaczego”, ale na tym, że zatrzymujemy się zbyt wcześnie. Dochodzimy do punktu, który wydaje się zadowalający, możliwy do obrony lub umożliwiający działanie, i cicho stawiamy tam kreską. Dochodzenie się zamyka. Wydawane są zalecenia. Wszyscy idą dalej. Problem polega na tym, że ten punkt zatrzymania często odzwierciedla komfort organizacyjny, a nie prawdziwe uczenie się.

Dive CCR freeflow

W nurkowaniu dochodzenia zwykle kończą się na poziomie technicznym. Automat miał swobodny przepływ. CCR zalał się wodą. Lina się zakleszczyła i pociągnęła nurka do góry. Skafander przeciekł, a nurek cierpiał z powodu hipotermii. Te wyjaśnienia wydają się konkretne i uspokajające. Dobrze pasują do tego, jak nurków często szkoli się w myśleniu o bezpieczeństwie, i prowadzą do znanych rozwiązań: dodatkowe szkolenie, zrewidowane procedury, zmiany sprzętu. Ale awarie techniczne nie istnieją w próżni. Kształtują je decyzje projektowe i zakupowe, praktyki konserwacyjne, ścieżki szkoleniowe, obciążenie zadaniowe i poznawcze, presja czasu oraz ograniczenia komercyjne. Zatrzymanie się przy sprzęcie lub zdarzeniu proksymalnym daje nam pewną formę zamknięcia, ale rzadko mówi nam, jak sytuacja miała sens dla zaangażowanych osób w tym momencie.

Czasami punkt zatrzymania jest raczej organizacyjny niż techniczny. Komisje/organy dochodzeniowe mogą dojść do wniosku, że dotarły do granic tego, co mogą zmienić. Prawo, standardy czy regulacje krajowe są poza ich kompetencjami. Procedury są dziedziczone, a nie kwestionowane. Kultura poza systemem szkoleniowym nie należy do ich odpowiedzialności. W tym momencie dochodzenie zatrzymuje się nie dlatego, że wyczerpano zrozumienie, ale dlatego, że skończył się wpływ. Władza i związane z nią dynamiki rzadko są brane pod uwagę w dochodzeniach dotyczących incydentów w nurkowaniu. Klienci i kursanci mają władzę. Instruktorzy mają władzę. Centra nurkowe mają władzę. Agencje mają władzę.

Ten wzorzec jest szczególnie widoczny w organizacjach bliskich codziennych operacji, takich jak centra nurkowe czy safari. Ich priorytetem jest często skorygowanie natychmiastowych usterek i przywrócenie zdolności operacyjnych. To skupienie jest zrozumiałe tam, gdzie utrata operacji oznacza utratę przychodów. Nurkowania wciąż muszą się odbywać. Zespoły wciąż muszą funkcjonować. Ale to również zawęża zakres uczenia się. Szersze pytania dotyczące nadzoru, obciążenia pracą, presji produkcyjnej, kultury szkoleniowej czy zachęt komercyjnych są cicho odsuwane na bok, nie dlatego, że są nieistotne, ale dlatego, że trudniej je zaakceptować. W nurkowaniu rekreacyjnym celowo umieszcza się luki w strukturach organizacyjnych, aby ograniczyć odpowiedzialność i przenieść ryzyko.

Liveaboard

Z czasem wpływa to na to, co dochodzenia widzą. Jeśli dominująca rama to indywidualna wydajność, to dominują rozwiązania indywidualne. Jeśli rama obejmuje decyzje organizacyjne i projekt systemu, to odpowiedzialność staje się rozproszona, a nie spersonalizowana. Ta zmiana to często początek dyskomfortu. Jak na ironię, dyskomfort i refleksja to początek uczenia się.

Ma to znaczenie, ponieważ analiza wypadków nie ma naturalnego punktu zatrzymania. W złożonych systemach, takich jak operacje nurkowe, zawsze można zadać jeszcze jedno „dlaczego”. Dlaczego nurek działał w ten sposób? Dlaczego ta opcja wydawała się rozsądna? Dlaczego te ograniczenia były obecne? Dlaczego te kompromisy stały się normalne? Decyzja o zatrzymaniu nie jest podyktowana logiką, ale czasem, zasobami, normami zawodowymi i apetyt organizacyjnym. Stosowane „reguły stopu” są kontekstowe.

Jednak raporty dochodzeniowe są często traktowane jako definitywne sprawozdania, a nie produkty nadawania sensu. Zapominamy, że raporty z dochodzeń są w istocie artefaktami nadawania sensu. Jak plamy Rorschacha, różni czytelnicy widzą różne przyczyny w zależności od swojego doświadczenia, tożsamości i założeń o tym, jak nurkowanie „naprawdę” działa. Instruktor może widzieć umiejętności i procedury. Menedżer może widzieć nadzór i zgodność. Regulator może widzieć standardy. Żaden z tych poglądów nie jest błędny, ale żaden nie jest wystarczający sam w sobie.

Rorschach inkblots

Uczenie się z dochodzeń zależy mniej od zastosowanej metody, a bardziej od środowiska, w którym wnioski lądują. W kulturach defensywnych lub opartych na obwinianiu nawet wysokiej jakości analiza prowadzi do płytkiego uczenia się. Tam gdzie istnieje Bezpieczeństwo Psychologiczne, znaczące spostrzeżenia mogą pojawić się nawet z niedoskonałych dochodzeń. Różnica nie polega na wyrafinowaniu analitycznym, ale na tym, czy organizacje są gotowe zastanowić się nad tym, jak praca faktycznie wygląda, a nie jak decydenci wierzą, że praca wygląda.

Poważne wypadki przemysłowe ilustrują to wyraźnie. Kwestie techniczne są często znane z dużym wyprzedzeniem. To, co zawodzi, to uwaga. Kierownictwo koncentruje się na wydajności, produkcji lub kontroli kosztów, a sygnały ostrzegawcze ulegają normalizacji. Ostateczny wypadek rzadko jest wynikiem jednej złej decyzji, ale lat małych, rozsądnych kompromisów, które wyglądają lekkomyślnie dopiero z perspektuwy czasu.

Nurkowie natychmiast rozpoznają ten wzorzec. Odprawy skracane, bo „robiliśmy już to nurkowanie”. Obejścia sprzętowe akceptowane jako normalne, np. dryfujące czujniki, przeciekające węże, skafy lub zawory. Marginalne warunki, takie jak silne prądy lub skrajnie ograniczona widoczność, są tolerowane, ponieważ harmonogramy są napięte. Żadna z tych decyzji nie wydaje się niebezpieczna osobno. Jednak dochodzenia, które zatrzymują się przy ostatnim działaniu, pomijają powolną migrację praktyki, która sprawiła, że to działanie wydawało się sensowne w tym momencie. Akceptacja społeczna dryfowania to istota normalizacji odchyleń, a nie samo łamanie zasad.

LEODSI LFEO

Właśnie tutaj LEODSI oferuje inny sposób myślenia. Zamiast pytać tylko co się zepsuło, LEODSI pyta jakie warunki kształtowały zachowanie i jak faktycznie wykonywano pracę. Przenosi uwagę z pojedynczych przyczyn na wzajemnie oddziałujące wpływy obejmujące ludzi, sprzęt, organizację, wymagania, zasoby i informacje. Co kluczowe, pomaga badającym zobaczyć, jak adaptacje, które normalnie zapewniają bezpieczeństwo nurkowań, mogą w innych warunkach przyczynić się do niepożądanych wyników.

Z perspektywy LEODSI pytanie brzmi nie „kto popełnił błąd?”, ale „co umożliwiło ten wynik?”. To przeformułowanie pozwala dochodzeniom przejść od lokalnych poprawek do systemowego uczenia się, bez uciekania się do obwiniania lub nadmiernego uproszczenia.

Więc kiedy powinniśmy przestać pytać „dlaczego”? W praktyce dochodzenia często zatrzymują się, gdy zebrano wszystkie znane fakty, gdy można sformułować działania naprawcze lub gdy spełniono progi prawne. Bardziej szczerze, często zatrzymują się, gdy wydają się kompletne.

Ryzyko polega na tym, że te punkty zatrzymania zgrabnie pokrywają się z istniejącymi strukturami władzy. Łatwiej jest przeszkolić nurków ponownie niż kwestionować modele szkoleniowe i je zmienić, biorąc pod uwagę władzę w różnych branżach. Łatwiej zaktualizować listy kontrolne niż zbadać presję komercyjną. Łatwiej skupić się na indywidualnym osądzie niż pytać, jak kultura organizacyjna ukształtowała ten osąd.

Culture for power

Często „kultura” jest postrzegana jako „przyczyna”, ale tracimy wiele, gdy podstawiamy kulturę za władzę (Perrow). Jeśli naprawdę chcemy poprawić bezpieczeństwo nurkowania, organizacje muszą zbadać, jak władza dyktuje politykę, zamiast jedynie obwiniać „kulturę” centrów nurkowych i organizacji szkoleniowych.

Pytanie „dlaczego” nie polega na niekończącym dochodzeniu przyczyn źródłowych. Chodzi o głębię z celem. Każda dodatkowa warstwa dociekań ujawnia założenia dotyczące kompetencji, zgodności i kontroli. LEODSI to uzupełnia, łącząc te warstwy z projektem systemu, pokazując, jak tracone są okazje do uczenia się, gdy złożoność jest zbyt szybko uproszczona i nie badamy interakcji, ani nie patrzymy na to, jak czas może kształtować i wpływać na decyzje i wyniki.

Dla organizacji nurkowych prawdziwe pytanie brzmi nie „Jaka jest przyczyna źródłowa?”, lecz „Jaki poziom zrozumienia jest wystarczający, by zmienić przyszłe działania?” To decyzja projektowa, a nie tylko analityczna. Zmusza organizacje do konfrontacji z tym, co są gotowe naprawić, a nie tylko z tym, co są w stanie opisać.

Why

Zbyt wczesne zatrzymanie rozmowy „dlaczego” daje komfort i poczucie zamknięcia, ale niewielką odporność. Kontynuowanie jej wystarczająco daleko – poza sprzęt, poza indywidualne działania i w kierunku warunków organizacyjnych, które kształtują codzienną pracę – tworzy coś o wiele cenniejszego: zdolność do uczenia się w sposób, który rzeczywiście zmniejsza ryzyko. Niestety, badania nad nauką o bezpieczeństwie pokazują, że choć możemy być w stanie znaleźć „problemy”, które trzeba rozwiązać, zdolność do dokonania zmiany jest naprawdę inna.

I być może to jest prawdziwa miara dochodzenia. Nie to, czy wydaje się kompletne lub możliwe do obrony, ale czy pozostawia system lepiej przygotowany na następne nurkowanie, przy następnym zestawie presji, z następną grupą niedoskonałych ludzi robiących wszystko, by to działało.

Powiązane najnowsze artykuły:

https://www.thehumandiver.com/post/what-story-gets-told-what-words-are-used

https://www.thehumandiver.com/post/when-the-story-hurts-too-much

https://www.thehumandiver.com/post/what-is-the-purpose-of-an-investigation


Bibliografia:

Kletz, T. A. (2006). Accident investigation: Keep asking "why?". Journal of hazardous materials, 130(1-2), 69-75.

Reason, J. (2016). Managing the risks of organizational accidents. Routledge.

Reason, J. (1991). Too little and too late: A commentary on accident and incident reporting systems. In Near miss reporting as a safety tool (pp. 9-26). Butterworth-Heinemann.

Rasmussen, J. (1990). Human error and the problem of causality in analysis of accidents. Philosophical Transactions of the Royal Society of London. B, Biological Sciences, 327(1241), 449-462.

Rasmussen, J. (1988). Coping safely with complex systems. In AAAS Annual Meeting 1988.

Cedergren, A., & Petersen, K. (2011). Prerequisites for learning from accident investigations–a cross-country comparison of national accident investigation boards. Safety Science, 49(8-9), 1238-1245.

Lessons from Longford: the Esso Gas Plant Explosion. Andrew Hopkins. CCH Australia, Sydney. 2000

Lundberg, J., Rollenhagen, C., & Hollnagel, E. (2010). What you find is not always what you fix—How other aspects than causes of accidents decide recommendations for remedial actions. Accident Analysis & Prevention, 42(6), 2132-2139.

Manuele, F. A. (2016). Root-Causal Factors: Uncovering the Hows & Whys of Incidents. Professional Safety, 61(05), 48-55.

Andrzej Gornicki

Andrzej Gornicki

Andrzej is a technical diving and closed-circuit rebreather diving instructor. He works as a safety and performance consultant in the diving industry. With a background in psychology specialising in social psychology and safety psychology, his main interests in these fields are related to human performance in extreme environments and building high-performance teams. Andrzej completed postgraduate studies in underwater archaeology and gained experience as a diving safety officer (DSO) responsible for diving safety in scientific projects. Since 2023, he has been an instructor in Human Factors and leads the Polish branch of The Human Factors. You can find more about him at www.podcisnieniem.com.pl.

Instagram logo icon
LinkedIn logo icon
Back to Blog

Contact Menu

© 2026 The Human Diver